Rozpacz, żal po utracie "Ukochanego Ojca Narodu", przewodnika duchowego wszystkich Koreańczyków... Rozpaczający ludzie na ulicy w Korei Północnej po śmierci Kim Ir Ila wywołują u nas lekki uśmiech wyższości, czasami odrazę... Nie rozumiemy, jak ludzie mogą tak reagować po śmierci "komunistycznego dyktatora"... Traktujemy to jak objaw "prania mózgu"... Od razu przypominają mi się sceny w Anglii po śmierci Diany, czy w Polsce po śmierci Jana Pawła II. Od razu znajdę oponentów. To przecież nie to samo... !!! Tu bym się zgodził. Śmierć Jana Pawła II mogła dla Polaków-katolików być tym samym, czym dla Koreańczyków śmierć Kim Ir Ila. Jan Paweł II był prawdziwym duchowym przywódcą tych Polaków, którzy są naprawdę wierzący. Ich płacz i poczucie niepowetowanej straty, były tak autentyczne, jak strata przywódcy, dla wierzących w komunizm Koreańczyków. Śmierć Diany i histeria z tym związana, jest właśnie typowym praniem mózgu ludziom przez media i specjalistów od PR. Nie była nikim ważnym. Nie zrobiła nic wielkiego. Nawet uroda jej była dwuznaczna. A mimo to... "cała Anglia płakała, a z nią połowa świata kręgu kultury europejskiej", czyli wszędzie tam, gdzie ten "pijar " działa. Przygotowania do ślubu Wiliama (czyli tak naprawdę nikogo), a potem sam ślub transmitowały setki stacji telewizyjnych, a tłumy na ulicach "cieszyły się szczęściem KSIĘCIA".... Te dwa zjawiska są żałosne. Płacz Koreańczyków po śmierci Kim'a, czy Polaków po śmierci papieża, jest typową reakcją ludzi na śmierć przywódcy. To, że media porównują reakcje po śmierci Kim Ir Ila do reakcji po śmierci Stalina, a nie na przykład JFK w Stanach (też reakcje historyczne z płaczami włącznie), to dalsza część prania nam mózgu. Oceniam tutaj tylko reakcje, nie postacie. Kim Ir Il mi ,mówiąc slangowo, "wisi i powiewa". Nie płaczę po nim. Nie bardzo mnie ten człowiek interesował za życia i nie interesuje mnie jego śmierć. Ale nie dajmy się zwariować. Pozwólmy Koreańczykom z Północy płakać po nim, tak jak nikt nam , Polakom, nie zabraniał płakać po Janie Pawle II, a Amerykanom po JFK. Nie dajmy się tylko wrabiać w emocje po ludziach, którzy nic nie znaczą. To przypomina reakcje-płacze kucharek po śmierci bohatera telenoweli. To jest po prostu żałosne.