Taki napis nosiły wojska hitlerowskich Niemiec we wrześniu 1939 r. Atakujące suwerenność państwo polskie. Nikt nie ma wątpliwości (pomimo współpracy z Papieżem Piusem i Watykanem), że ani oni z Bogiem, ani Bóg z nimi nie mieli nic wspólnego. Oznacza to nie mniej i nie więcej niż to, że plakietki, które ludzie sobie wklejają w klasy, nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Dlatego nie powinno mnie to nie ruszać emocjonalnie, kiedy parlamentarzyści PiS w Sejmie, wpięli sobie biało-czerwone plakietki w klapy. Nie powinno, ale... Trudno do porządku dziennego przejść Polakowi nad faktem wykorzystywania symboli narodowych przez ludzi, dla których dobro Polski jest pojęciem obcym. Coraz bardziej jestem przekonany, że dla Jarka K. działalność polityczna jest formą psychoterapii. Tchórzliwy synek bohaterskich mamy (żołnierza Powstania Warszawskiego), który okrył się hańbą podpisując lojalkę w stanie wojennym, leczy swoją traumę pozując na "Bohatera Narodowego". On , w swoim chorym umyślę, naprawdę wierzy w słowa "Jarosław, Polskę zbaw". Nie zmienia to jednak faktu, że przez to, że ma zaburzenia umysłowe, nie może być usprawiedliwienia dla jego szkodliwych dla Polski działań. Oczywiście znaleźć grupę durniów, którzy mniej lub bardziej świadomi jego zaburzeń umysłowych, działają ręka w rękę na szkodę kraju, nie jest trudno. Tym bardziej, że popiera go nie mniej zaburzony Ojciec Dyrektor (sam nie wierzę, że napisałem to z dużej litery). Dlatego jako Polak i patriota muszę wyrazić sprzeciw. Nie zgadzam się, że symbole narodowe Mojego Kraju nosili w klasie durnie i szkodnicy. Po prostu mówię nie...