Z ogromny niepokojem słucham wypowiedzi pana Giżyńskiego dr nauk histerycznych na UMK w Toruniu. Te wypowiedzi dotyczą wystąpienia ministra Sikorskiego w Berlinie. Akurat jestem zwolennikiem powstania federacji europejskiej z radykalnych ograniczeniem kompetencji rządów narodowych do ściśle określonych spraw. Pisałem na ten temat dużo wcześniej, zanim Sikorski powiedział to w Berlinie. Ale rozumiem, że dyskusja na ten temat toczyć się musi. Uważam, że jak zawsze dyskusja na tak ważne sprawy jest konieczna. Jedno , czego nie da się nie zauważyć to to, że przemówienie polskiego ministra spraw zagranicznych zostało nie tylko zauważone, ale potraktowane niezwykle poważnie w całym istotnym dla naszej egzystencji świecie. Usytuowanie tej w ypowiedzi w Berlinie, to czysty majstersztyk w jego wykonaniu. Ta sama wypowiedź po polsku w Warszawie, nie zostałoby zauważone. Trzeba by specjalnych zabiegów dyplomatycznych, żeby ktoś to zauważył. Pan Giżyński nie potrafi , bo nie podejrzewam go że nie chce, zauważyć ani treści wystąpienia, ani uzasadnienia dla miejsca. Kieruje nim zwykła polityczna nienawiść do byłego kolegi partyjnego, który później pomógł wyżynać watachy.... Pan Giżyński wszędzie podkreśla, że jest dr nauk, pracownikiem uniwersyteckim. Swoją drogą, w jego wieku, brak habilitacji jest zastanawiający... Naukowca powinna cechować bezstronność i analiza... Brak tych cech powoduje, że naukowiec po tych dwóch literkach (dr) powinien dodać kropkę i napisać dr. Giżyński. Niby niewiele, ale słowo "doktor" zamienia na słowo "dureń".