Ostatnia wyprawa Jarosława K. pokazała jedno. Istnieje w jej szeregach grupa bojówkarzy. Przerażające jest to, że tymi bojówkarzami okazali się ... związkowcy Stoczni Gdańskiej. Ludzie, którzy całemu światu kojarzą się z bohaterską walką o przemiany polityczne w Polsce i w konsekwencji tego, w całym byłym bloku komunistycznym, przeszli radykalną przemianę. Koszulki ze znakiem Solidarności z biało-czerwoną flagą, zamienili na brunatne koszule.  Oczywiście tylko symbolicznie. Od ochrony spotkań wyborczych polityków są policjanci. Widok "stoczniowców" przeganiających w brutalny sposób kontrmanifestacje, bardzo źle mi się kojarzy. Boję się, že jest to tylko krok od ataku stoczniowców na sklepikarza, który jawnie popiera inną opcję polityczną, niż ta "jedynie słuszna".... Mam nadzieję, że to tylko próba głupiego naśladowania swoich starszych kolegów z przed 30 lat. Głupiego, bo czasy nie te i Polska już nie ta. Na szczęście nie ta. Nie rozumiem partii politycznej, która wykorzystuje bandytów (kiboli) i mam nadzieję tylko ogłupionych stoczniowców, do tworzenie partyjnych bojówek, zamiast odwoływać się do Policji wolnego i demokratycznego państwa. Mam tylko nadzieję, że to ostatnie wybory Kaczyńskich, Macierewiczów, Ziobrów, Fotygów, Brudzińskich i młodych, nierozgarniętych Hofmanów.