Zawsze powtarzałem swoim dzieciom "...zróbcie tak, żeby nikt nigdy nie mógł Was obrazić...". Oznaczało to nie mniej i nie więcej, jak tylko tyle, że ponieważ nie każdy nas może obrazić, należy tyle w sobie wypracować mądrości, żeby nie mógł tego nikt. Jeżeli przechodzę ulicą, a jakiś pijany "menel" krzyknie za mną np. "...ty ch..u...", nie ma to dla mnie znaczenia. On, ten "menel", nie posiada zdolności obrażenia mnie... (chociaż posiadł taką zdolność obrażania Prezydenta RP, za co wstydził się cały naród - ok. 25% zwolenników PiS). Od jakiegoś czasu wszyscy "wybitni" przedstawiciele PiS-uarów , że zacytuję wyjątkowo udany żart Urbana, mówiąc o Premierze mówią "... Nic nie mogę Tusk...". Żart ani śmieszny, ani mądry, ale wymyślił (a może tylko zaakceptował i użył jako pierwszy, bo trudno sobie wyobrazić inteligencję Jarosława K. na takim poziomie) ten zwrot Wódz PiS-uarów i nakazał wbijać ten zwrot społeczeństwu do głowy. Pewnie miało to być obraźliwe (więc może wymyślił to młody Hofman - przepraszam, ale ani jego imienia nie pamiętam, ani nie wiem jak się pisze jego nazwisko- ponieważ słysząc go wielokrotnie słyszałem tylko takie głupawe porównania i ani jednej mądrej rzeczy przez całą kadencję). Panowie z PiS zapomnieli tylko o tej od wieków znanej zasadzie, że żeby obrażać, trzeba mieć zdolność obrażania danej osoby. Ze względu na swój intelekt, stosunkowo niski, zachowanie wyjątkowo głupie i cały swój dorobek panowie z PiS , podobnie jak ten wcześniej przywołany "menel" 'takiej zdolności NIE POSIADAJĄ. To ich może obrazić każdy (co chwila obrażają ich a to media, a to inni politycy, a to jakaś zagranica). Dlatego wygląda to trochę tak, jak w tym starym powiedzonko : "PiS-y szczekają, a karawana idzie dalej..." Niech tak zostanie.