Próbkę tego, co mogą panowie Jarosław K. , Ziobro, Macierewicz, Brudziński, Kurski itp. z dokładką w postaci pań Fotygi i Szczypińskiej już mieliśmy. Jak każdy wariat, kiedy chce wyjść ze szpitala dla psychicznie chorych, potrafi udawać, że jest już zdrowy, tak Jarosław K. wyżej wymienione postacie skrzętnie schował do szafy na czas kampanii wyborczej. Zamiast nich, pokazują się śliczne, młode kobiety (ich nazwiska i ich numery telefonów oczywiście utajniono). Kaczyński, zamiast z pochodniami przed Belwederem pokazuje się z małymi dziećmi (że też rodzice się nie boją o przyszłość tych maluchów). Nie ma mowy o Smoleńsku i pomnikach dla nieudacznika Lecha na każdym rogu ulicy w polskich miastach. Ale gdzieś w tle wypowiedzi grzmią groźne pomruki "to po wyborach...". Tak jak lekarze czasami dają się nabrać i wypuszczają wariata do domu, tak Polacy też dają się nabrać i powoli rośnie margines głupoty polskiej. Jestem trochę przerażony. Na wszelki wypadek mniej piszę. Jeżeli Jarosław K. I jego ekipa dorwą się do władzy... Nadzieja pozostaje tylko w odruchu obromnym społeczeństwa (już raz w 2007 zadziałał) i... Może przejdzie ustawa, że wszystkich kandydatów przed wyborami przebada psychiatra...?